
Urodził się 13 marca 1882 r. Zaczynał jako uczeń ślusarski i dopiero
mając 16 lat rozpoczął naukę w gimnazjum. Maturę zdał zaocznie. Studia
na politechnice we Lwowie ukończył z wyróżnieniem. Później
specjalizował się w geometrii wykreślnej. Był jednym z pierwszych w
Austrii doktorów nauk technicznych. W 1913 r. otrzymał tytuł
profesorski.
W okresie walk polsko-ukraińskich o Lwów na przełomie października i
listopada był komendantem jednego z najważniejszych punktów w mieście –
Dworca Głównego. W 1919 przez kilka miesięcy był szefem oddziału
kolejowego Sztabu Generalnego. Walczył na froncie w wojnie 1920 roku. W
gabinetach Leopolda Skulskiego, Władysława Grabskiego i Wincentego
Witosa był ministrem kolei.
Od początku niepodległości był aktywny politycznie. Działał w PSL
„Wyzwolenie”, uzyskał mandat poselski. W kwietniu 1925 r. wystąpił ze
Stronnictwa na znak protestu przeciwko radykalizacji programu, jaka
dokonała się na zjeździe PSL w marcu tegoż roku (m.in. postulat reformy
rolnej bez odszkodowania), i utworzył wspólnie z późniejszym premierem
Marianem Zyndram-Kosciałkowskim oraz Bolesławem Wysłouchem, poselski
Klub Pracy. Jesienią tegoż roku Klub Pracy nawiązał kontakty z
piłsudczykami, czego efektem była złożona Bartlowi, na kilka miesięcy
przed przewrotem, propozycja premierostwa.
W okresie przewrotu majowego Kazimierz Bartel odegrał niebagatelną
rolę. Urzędując w Ministerstwie Kolei utrudniał wykorzystanie pociągów
przez oddziały wrogie Józefowi Piłsudskiemu. 15 maja 1926 r. został
desygnowany na premiera. Kazimierz Bartel w międzyczasie stwierdził, że
będzie pełnił swój urząd jedynie do czasu wyboru prezydenta. W tym
czasie gabinet prowadził ożywioną działalność, zbierając się co drugi
dzień, a nawet codziennie. Premier brał aktywny udział we wszystkich
rozmowach na temat prezydentury. To właśnie on podsunął Józefowi
Piłsudskiemu kandydaturę Ignacego Mościckiego (obaj byli profesorami
Politechniki Lwowskiej). Po wyborze głowy państwa gabinet podał się do
dymisji, ale Ignacy Mościcki ponownie powierzył Bartlowi sformowanie
gabinetu.
W dniu sformowania rządu (8 czerwca 1926 r.) Józef Piłsudski wystosował
list do premiera, w którym przedstawił swoje warunki wejścia do rządu.
Marszałek zaradzał przywrócenia dekretu o organizacji najwyższych władz
wojskowych z 7 stycznia 1921 r., który pozwalał kierować ministerstwem
spraw wojskowych praktycznie poza kontrolą rządu i Sejmu. Rada
Ministrów zaakceptowała warunki na swoim pierwszym posiedzeniu w dniu 9
czerwca 1926 r. Podjęła również uchwałę zwiększającą kompetencje
prezydenta.
W przeddzień otwarcia obrad parlamentu premier spotkał się z
przedstawicielami klubów parlamentarnych. W swoim przemówieniu
podkreślił, że jest zwolennikiem parlamentaryzmu, ale najważniejsza dla
Polski jest teraz spokojna praca na polu gospodarczym. W swoim
przemówieniu do senatorów, Kazimierz Bartel przedstawił program
gospodarczy, w którym zaproponował m.in. naprawę biurokracji,
odsunięcie wojska od polityki, a także likwidację Ministerstwa Robót
Publicznych. Jednocześnie podkreślił, że przed majem nie było w Polsce
demokracji, gdyż „rządziła (...) oligarchia i konwektyle przywódców
wpływowych klubów”. 2 sierpnia 1926 r. Sejm zaakceptował poprawki do
konstytucji zwiększające uprawnienia prezydenta. Lato Rada Ministrów
wykorzystała na dokonanie szeregu zmian w administracji państwowej.
Wymieniono 11 wojewodów oraz 90 starostów.
Na pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu (20 września 1926 r.)
Chrześcijańska Demokracja zgłosiła wniosek o odwołanie dwóch ministrów
z gabinetu Bartla, zarzucając im przeprowadzenie czystek w
administracji. Wywołało to niepokój w obozie rządzącym. Toteż
następnego dnia Kazimierz Bartel udał się na konsultacje do
przebywającego w Druskiennikach Józefa Piłsudskiego. Ten
pozakonstytucyjny system konsultacji doskonale oddaje sposób
sprawowania władzy.
Na kolejnym posiedzeniu Sejmu, w trzy dni później, przegłosowano
wspomniane wotum nieufności wobec dwóch ministrów, co spowodowało
dymisję całego gabinetu. W dniu następnym premier ponownie udał się do
Druskiennik. Po powrocie, 27 września, przedstawił prezydentowi skład
nowego gabinetu. Był on identyczny z tym, który kilka dni wcześniej
podał się do dymisji. Formalnie wszystko było zgodne z prawem, zaś w
rzeczywistości było naigrywaniem się z parlamentu, który miał zebrać
się 30 września.
Tegoż dnia, w Belwederze zebrała się Rada Gabinetowa, która podjęła
decyzję o rozwiązaniu parlamentu. Premier otrzymał odpowiedni dokument,
na którym brakowało podpisu prezydenta. Bartel poinformował marszałka
Sejmu Macieja Rataja, iż w przypadku uchwalenia przez Izbę cięć
budżetowych (czego domagał się Senat), odczyta dekret o rozwiązaniu
parlamentu. Sejm podjął decyzję zgodne z sugestiami Senatu. Postępując
zgodnie z wcześniejszymi wskazówkami, premier zgłosił się do prezydenta
w celu podpisania dekretu o rozwiązaniu parlamentu. Ku swojemu
wielkiemu zdziwieniu, Mościcki odmówił podpisu. Miało to być uzgodnione
z Marszałkiem. Bartlowi nie pozostało nic innego, jak zgłosić
Marszałkowi Ratajowi, że rząd podaje się do dymisji, która została
przyjęta. Premier był bardzo rozgoryczony instrumentalnym traktowaniem
przez Marszałka. Zachowanie Piłsudskiego pokazywało, jak lekceważy
sobie Sejm.
Dzień później podano, iż nowym premierem będzie sam Piłsudski. Był to
szok dla lewicy, która miała nadzieję, że Marszałek w ramach „drugiego
etapu przewrotu majowego” rozwiąże parlament i rozpisze nowe wybory. W
nowym gabinecie Kazimierz Bartel objął stanowisko wicepremiera oraz
ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego.
W dniu powołania na stanowisko premiera Józef Piłsudski wraz z Bartlem
udał się z kurtuazyjną wizytą do Marszałka Sejmu Macieja Rataja. Wizytę
rozpoczął od stwierdzenia, że w przeciwieństwie do Bartla nie będzie
„bawił się z panami z Sejmu’ i „nie pozwoli na żadne figle”. Scena ta
pokazuje na rolę Bartla w rządach pomajowych. Był on czymś w rodzaju
„dyżurnego liberała” Marszałka.
W okresie premierostwa Piłsudskiego Kazimierz Bartel w praktyce
przewodził codziennej pracy Rady Ministrów. Był w tym okresie jednym z
najbliższych współpracowników Piłsudskiego. Marszałek wykorzystywał
wicepremiera jako pośrednika między sobą a marszałkiem Sejmu. Często
były to misje niezbyt wdzięczne, ponieważ Piłsudski dążył do osłabienia
pozycji parlamentu poprzez różnorakie zabiegi interpretacji przepisów.
Wicepremier wypowiadał się na forum parlamentu jako główny
przedstawiciel rządu w dyskusjach budżetowych. Debaty te miały duże
znaczenie, ponieważ opozycja uważała, że konfrontacja z rządem ma
najwięcej szans w tej właśnie dziedzinie. Kulminacją walki z
parlamentem były wybory w marcu 1928 r. Przyniosły one zwycięstwo
piłsudczykom reprezentowanym przez Bezpartyjny Blok Współpracy z
Rządem. BBWR uzyskał 25 proc. głosów, co dało mu 30 proc. mandatów w
parlamencie.
Bezpośrednio po wyborach, Komendant powiedział swoim współpracownikom,
że na marszałka Sejmu wyznaczył dotychczasowego wicepremiera Kazimierza
Bartla. To oświadczenie miało taką moc, że zarówno Bartel, jak i część
opinii publicznej przekonana była, iż wola Marszałka zostanie
uszanowana. 27 marca klub BBWR zgłosił kandydaturę Bartla. Wprawdzie
obóz narodowy, Ukraińcy oraz PPS zgłosili swoich kandydatów, ale
wszyscy ci pretendenci traktowani jako demonstracja, a nie realna
przeciwwaga dla Bartla. Wszelkie te rachuby okazały się nietrafione,
gdyż marszałkiem Sejmu nowej kadencji został Ignacy Daszyński. Po
ogłoszeniu wyników wyborów, rząd oraz parlamentarzyści BBWR opuścili
salę obrad.
W kilka tygodni później, zgodnie ze zwyczajem, Józef Piłsudski – wobec
ukonstytuowania się nowego parlamentu – podał się do dymisji, a na
swego następcę desygnował Kazimierza Bartla. W praktyce osoba kierująca
na co dzień pracami Rady Ministrów nie zmieniła się.
Tymczasem na horyzoncie pojawiła się nowa płaszczyzna konfliktu.
Podczas debaty nad zatwierdzeniem budżetu za lata 1927-1928 posłowie
opozycji wykryli, że minister skarbu Gabriel Czechowicz przekazał 8 mln
złotych na cele kampanii propagandowej BBWR. Problem był dla sanacji na
tyle kłopotliwy, że jednym z jej czołowych haseł było odrodzenie
moralne życia politycznego. Posłowie opozycyjni złożyli 12 lutego 1929
r. wniosek o postawienie ministra przed Trybunał Stanu. Mimo protestów
BBWR wniosek przeszedł. Konflikt narastał. 5 kwietnia prasa zamieściła
oświadczenie premiera, że wobec trudności współpracy z Sejmem nosi się
od pewnego czasu z zamiarem podania się do dymisji. Bartel nawiązał
także do sprawy Czechowicza, określając ją jako „krzywdę wyrządzoną
przez Sejm parlamentaryzmowi.
13 kwietnia tegoż roku obóz rządowy zdecydował się na ostrą
demonstrację. Kazimierz Bartel wraz z całym gabinetem podął się do
dymisji. Na czele nowego gabinetu stanął jeden z „pułkowników” –
Kazimierz Świtalski. Objecie przez niego urzędu premiera miało być
ostrzeżeniem dla opozycji.
Tymczasem w kraju narastało napięcie w stosunkach rządu z opozycją.
Kształtował się Centrolew. 31 października doszło do kolejnego
incydentu w Sejmie (obecność wojskowych w kuluarach), który spowodował,
że marszałek Daszyński nie otworzył tego dnia sesji. Ostatecznie
parlament rozpoczął obrady dopiero 5 listopada 1929 r. Jednak prezydent
odroczył obrady o 30 dni. Miesiąc później, bezpośrednio po rozpoczęciu
obrad opozycja złożyła wniosek o wotum nieufności wobec rządu
Kazimierza Świtalskiego. Mimo obrony rządu przez BBWR wniosek
przeszedł. Rozpoczęło się przesilenie rządowe. Prezydent Mościcki
przedłużył konsultacje rządowe, aż do 29 grudnia tegoż roku, kiedy
Kazimierz Bartel został premierem. Objął on tę funkcję z dużymi
oporami. Był wtedy dość poważnie chory na nerki i zniechęcony
dotychczasowymi doświadczeniami do tej funkcji. Ustąpił wobec żądań
Józefa Piłsudskiego. 10 stycznia 1930 r. premier przybył na posiedzenie
Sejmu. „Przychodzę z dobrą wolą” – stwierdził nawołując do znalezienia
płaszczyzny, która by połączyła obie strony konfliktu w pracy na rzecz
państwa. Spokój nie trwał jednak długo. Po przyjęciu budżetu
pojednawczy kurs wobec parlamentu przestał być koniecznością.
Pierwszy krok ku nowej próbie sił wykonała opozycja. Opozycja zaś na
wniosek PPS uchwaliła wotum nieufności dla ministra pracy i opieki
społecznej, Aleksandra Prystora, niepopularnego z powodu likwidacji
samorządu ubezpieczeniowego. Bartel uznał to za policzek dla całego
rządu i 15 marca gabinet podał się do dymisji.
Ostatnim gestem politycznym Kazimierza Bartla było złożenie mandatu
poselskiego. Powrócił do Lwowa na Politechnikę. W 1937 r. został
mianowany przez prezydenta senatorem. Jednak nie odegrał istotnej roli
w parlamencie. Jesienią 1938 r. podpisał memoriał wskazujący potrzebę
dopuszczenia do rządu stronnictw opozycyjnych oraz ogłoszenia amnestii
wobec „emigrantów brzeskich”. To właśnie Bartel wręczył Ignacemu
Mościckiemu ten memoriał, ale prezydent w krótkiej rozmowie nie
nawiązał do treści listu.
Wybuch II wojny światowej zastał go we Lwowie. W nowej sytuacji
politycznej, jaka się wytworzyła po zajęciu wschodnich ziem II RP przez
ZSRR, pracował nadal na Politechnice. Po wkroczeniu Niemców w 1941 r.
26 lipca został zabrany z domu i rozstrzelany.
|